Teatr po polsku w Paryżu !

Le groupe théâtral APGEF travaille actuellement tous les mardis à la Bibliothèque Polonaise de Paris sur son prochain spectacle. Les représentations 2018 / 2019 auront lieu début juin au Théâtre Passage vers les Étoiles (Paris, 200 places) et fin juin au Théâtre Druga Strefa (Varsovie, 200 places).

Cours hedbomadaire à Paris de 20h30 à 22h30

Tout au long de l’année, nous préparons une pièce complète, avec des représentations à Paris et à Varsovie

Chaque séance commence par un bref moment de détente

w

L’apprentissage du jeu d’acteur débute par une préparation de scènes et improvisations

Nombre de places limité

Participation aux frais de 350€, payable en plusieurs fois. Chèques Vacances acceptés

Anciens élèves ou Parrains: 15 de réduction

Maja Saraczynska, comédienne et metteure en scène franco-polonaise, vous propose de participer aux ateliers de théâtre en polonais de l’APGEF. Ces rencontres hebdomadaires s’adressent à toute personne désireuse de pratiquer la langue polonaise dans le cadre du théâtre.

Nous allons travailler tout au long de l’année sur l’entraînement physique, la voix, la concentration, l’improvisation et l’imagination à travers de nombreux exercices ayant pour but d’appréhender l’espace, faire confiance à ses partenaires, améliorer sa mémoire, gérer son stress et s’exprimer en public. L’atelier de découverte théâtrale se transformera au fur et à mesure de l’année en atelier-spectacle.

Née en Pologne en 1983, docteure en études théâtrales (spécialiste du théâtre de Tadeusz Kantor), comédienne, metteure en scène et enseignante en arts du spectacle, Maja Saraczynska dirige la compagnie Essentiel Théâtre. Ayant grandi sur les planches en Pologne, formée par Małgorzata Jagiełło et Jakub Kornacki, elle a poursuivi une formation professionnelle à l’École de Théâtre et de Cinéma Acting International à Paris. Elle a continué sa formation théâtrale auprès des grands maîtres de théâtre internationaux tels qu’Eugenio Barba ou Jurij Alschitz suivant les principes de Stanislavski, Michael Tchekhov, Meyerhold, Grotowski, Brook entre autres. Riche de ses expériences variées, elle met aujourd’hui au point une synthèse originale des méthodes de jeu et de direction d’acteur.

Lieu de répétition

Bibliothèque Polonaise de Paris – SHLP/BPP
6 Quai d’Orléans, 75004 Paris

Cours d’essai

Écrivez-nous pour participer à notre cours d’essai gratuit. La date et le lieu seront confirmés courant septembre.
NB: il est également possible de se joindre au groupe en cours d’année. Laissez-nous vos coordonnées pour que nous puissions vous recontacter.

2018 – Halina Zasacka o “Bombay – Chicago, Chicago – Bombay

Zderzenie z teatrem

Upłynęło kilka dni od obejrzenia przeze mnie spektaklu Bombay – Chicago, Chicago – Bombay,  podczas których starałam się ułożyć swoje myśli w spójną całość. W spektaklu teatr zderzył się z pociągiem. Z czym zderzył się spektakl Mai Saraczyńskiej? Z moją nieznajomością tekstu podstawowego i zapomnieniem lub bardzo słabą znajomością  innych wykorzystanych dramatów.

Maja Saraczyńska, autorka adaptacji i reżyserka, oparła swój spektakl na “znalezisku”,  sztuce Józefa Jaremy napisanej w 1934 roku.  Autor był malarzem, scenografem, reżyserem, aktorem, współzałożycielem  i kierownikiem artystycznym  krakowskiego awangardowego eksperymentalnego teatru Cricot. Afisz będący manifestem teatru wyjaśnia pochodzenie nazwy i mówi co to było za miejsce: C – jak Kultura, R – jak Ruch, I – jak Inaczej, K – jak Komedia, O – jak Oko, T – jak Teatr (KRIKO* – tak brzmi nazwa jedynego teatru awangardy w Polsce; *T nie wymawia się).

Sama sztuka Bombay… była wystawiona w Crikot  tylko raz ( pod tytułem Zielone lata , tak przynajmniej podają skąpe źródła). Pod koniec lat 60 tekst był zredagowany na nowo w oparciu o francuską wersję językową. Mimo rekomendacji Gombrowicza nie znajdował miejsca na deskach teatrów. Dopiero w 2009 roku Teatr Miejski w Gdyni wystawił sztukę Jaremy.

Co sam autor pisał o swoim dramacie? „Bombay-Chicago to manifestacja Teatru Integralnego, którego jedyną „zawartością” jest czysta teatralność”. „Chodzi o to, by stworzyć jeden po drugim obrazy zderzające się, nakładające się nie jak ciąg anegdot, lecz zgodnie z logiką teatru, z rygorystycznym stawaniem się spektaklu audiowizualnego”. Efektem ma być zdarzenie teatralne, w trakcie którego zmysły widza poddane zostaną nieustającej transformacji, w pragnieniu dojścia do granicy – „przekroczenia indywidualnych granic postrzegania i świadomości”.

Chyba tą myślą kierowała się autorka adaptacji wsadzając do pociągu, którym odjeżdża zespół upadłego teatru i do kawiarni, w której odbywa się część akcji, bohaterów innych współczesnych sztuk, głównie polskich dramatopisarzy. Jest ich tak wielu, że nie jestem w stanie zatrzymać się i przyjrzeć się wszystkim. Tym bardziej, że postacie te są tak dobrze wplecione w utwór główny, że nie jest łatwo je wyodrębnić. Całość jest bardzo dobrze przemyślana i w efekcie bardzo spójna.

W pociągu spotykamy bohaterów sztuki Bogusława Schaeffera Kwartet na czterech aktorów. Sztuki będącej swojego rodzaju partyturą, luźnym zbiorem scen – aktorzy rozmawiają ze sobą, a raczej mówią do siebie, wygłaszają monologi, jednak nie potrafią się porozumieć.

W przedziale obok jadą bohaterowie Kartoteki Tadeusza Różewicza będącej próbą skonstruowania dramatu afabularnego, w którym sceny stanowią całkowicie oderwane od siebie chronologicznie cząstki. Życiorys Bohatera dramatu napisany jest na luźnych kartkach, które się rozleciały i są przypadkowo ułożone, tekst nie ma logicznego początku i końca.. Myślę, że nie przypadkiem Maja Saraczyńska wybrała fragment o Paryżu, w którym jedzą dużo sałaty, sera i piją dużo wina i pomimo tęsknot z dzieciństwa trudno z niego wyjechać.

Dalej siedzą bohaterowie dramatu Garbus Sławomira Mrożka.  „Rzecz dzieje się gdzieś w Europie, tej tradycyjnej Europie zagrożonej działalnością młodocianych terrorystów”.  Dramat podejmuje  problem wyobcowania, braku samodzielności i odpowiedzialności, odrzucenia stałych wartości, kontestacji rzeczywistości, rozbiciu więzi społecznych, bezradności,  pustki, zakłamania, braku akceptacji dla siebie i innych.

Obok  dziewczyna rozmawia  z Głodomorem z dramatu Różewicza. Głodomór sam wybiera zamknięcie w klatce – uważa to za dowód własnej wolności: “zachowałem wolność wyboru, wybrałem klatkę”. Dokonał samoograniczenia, ale czy na pewno daje mu to autonomię?

W kawiarni w Chicago spotykamy kobietę z bardzo wieloznacznego dramatu Różewicza Stara kobieta wysiaduje, który jest efektem zainteresowania autora starością i  pochwałą kobiecego doświadczenia. Na tle chaosu, kryzysu współczesnej cywilizacji autor maluje  główny wątek – dramat kobiety i jej troskę o wypełnienie zadania opartego na rodzeniu i wychowywaniu.

Poznajemy też bohaterów Polowania na karaluchy Janusza Głowackiego, sfrustrowaną parę polskich emigrantów, którzy zderzyli się z “amerykańskim snem”. Jednak nie tak to miało być, nie tak sobie wyobrażali swój sukces na emigracji.

W trakcie podróży pociąg zatrzymuje się w Krakowie, w którym  bohaterowie Indyka Sławomira Mrożka  biją pianę w bezsensownych rozmowach  i nikomu nic się nie chce. „Może by coś zasiać… eeeej tam, może by co zaorać…eeee”  weszło już do potocznego języka jako smutny żart z postaw niemocy.

Trudne zadanie postawiła Maja Saraczyńska przed aktorami amatorami – trudne teksty wybrane z trudnych dramatów, duża zmienność i tempo wydarzeń na scenie, kilka wcieleń dla aktorów, wieloznaczność przekazywanych treści. Jak sobie poradzili? Moim zdaniem bardzo dobrze wykonali zadanie zarówno jako poszczególni aktorzy jak i cały zespół. Widać chęć, zapał, energię i radość z bycia na scenie i tworzenia „zdarzenia teatralnego”.

Mając taką ekipę młodych pasjonatów spokojnie możemy patrzeć na powstanie i rozwój polskiego teatru w Paryżu. Teatru, w którym będziemy otwierać usta nawet jeśli wyskoczy z nas  wariat.

Co dało mi zderzenie się z tym trudnym spektaklem? Sprowokowało  mnie do powrotu do kanonu polskich dramatów. Pobudziło głęboką refleksję nad naturą ludzką, kondycją współczesnego człowieka i świata, gdzie jesteśmy i dokąd zmierzamy. A dokąd zmierzam ja? Na następny spektakl  Grupy teatralnej APGEF, bo podoba mi się w tym teatrze.

Halina Zasacka

Publié avec l'aimable autorisation de l'auteur.

Source: http://centre-polonais.fr

2018 – Christian Leprette o “Bombay – Chicago, Chicago – Bombay”

Architekt, fotograf i filmowiec, wykształcony w École Nationale Superiéure des Beaux-Arts w Paryżu, Harwardzie i New School for Social Research w Nowym Jorku, jest wnukiem malarki abstrakcjonistki Marii Sperling, która od początku lat 50. związana była z Józefem Jaremą.

Chère Maja,
Émouvant….GREAT !🍀🐞
Foisonnement de Belles idées…
Gratulację à vous et aux merveilleux actrices et acteurs !
Jarema comme je le connais…
Amitiés,
A très bientôt,
Christian

Publié avec l'aimable autorisation de l'auteur.

2017 – Halina Zasacka o “Sublokatorzy i Emigranci”

Szkoda, że Państwo tego nie widzieli.To już czwarty rok z rzędu, gdy miłośnicy polskiej prozy mieli okazję podziwiać dokonania grupy młodych aktorów-amatorów ze stowarzyszenia APGEF (Association des Polonais des Grandes Écoles Françaises) pod dyrekcją Mai Saraczyńskiej. To ważne Polonijne wydarzenie miało miejsce w niedzielę, 11 czerwca, na deskach teatru Passage vers les étoiles w Paryżu.

Pełni polotu i fantazji aktorzy, oryginalne kostiumy, przemyślane dekoracje i wizjonerska inscenizacja, to wizytówka nowego przedstawienia zorganizowanego w tym roku przez APGEF pt. „Sublokatorzy i Emigranci”. Temat być może mało zaskakujący, ale jakże bliski Polonii na całym świecie i wszystkim, którzy kiedykolwiek aspirowali do wyjazdu „na zachód” marząc o lepszej przyszłości. Były partyzant przygnieciony ciężarem wojennych wspomnień jest bohaterem pierwszego aktu. W drugim, poznajemy parę polskich artystów, emigrantów w Nowym Jorku – on-pisarz i reżyser teatralny, ona-aktorka. Z trudem wiążą koniec z końcem, a przecież nie tak wyobrażali sobie rozwój kariery za oceanem. Mimo przygnębiającego tonu, spektakl nie jest pozbawiony dozy autoironii i lekkiego humoru.

Dialogi płynące ze sceny są owocem eksperymentu wykonanego przez aktorkę i reżyserkę Maję Saraczyńską, polegającego na połączeniu różnych tekstów kilku autorów od klasyków – Różewicza (Kartoteka), Mrożka (Męczeństwo Piotra Ohey’a, Szczęśliwe wydarzenie, Emigranci, Na pełnym morzu) i Głowackiego (Polowanie na karaluchy) do młodej pisarki Masłowskiej (Między nami dobrze jest).

Efekt? Zdumiewający. Część widzów, nie będąca koniecznie za pan brat z polską literaturą, mogła nawet się nie zorientować, że ma do czynienia z różnymi tekstami. Zręczne przejścia między wątkami, brak przestojów, bliskość tematyczna tekstów i świetna gra aktorów sprawiły, że przedstawienie zachowuje do końca spójną całość.

Aktorom – amatorom warto poświęcić jeszcze kilka słów. Wszyscy wykazali się dużym obyciem ze sceną, swobodną grą, właściwym doborem środków i świetną dykcją. Nie będzie wielką przesadą powiedzieć, że mogliby znaleźć swoje miejsce na profesjonalnych deskach

Jest jednak jedna rzecz, która smuci. Bardzo możliwe, że było to pierwsze i ostanie przedstawienie tego spektaklu. Szkoda, bo wszyscy, którzy są zaangażowani w projekt włożyli w niego wiele entuzjazmu i pracy. Efekt jest bardzo dobry i warto, a nawet trzeba, dzielić się nim z innymi

Dlatego, apel do zespołu – zagrajcie to jeszcze niejeden raz!

Halina Zasacka

Publié avec l'aimable autorisation de l'auteur.

Source: http://centre-polonais.fr

SHLP / BPP

Société Historique et Littéraire Polonaise – www.bibliotheque-polonaise-paris-shlp.fr